Pracował między innymi z Nicole Scherzinger i Freyą Allan. Jego prace gościły na wybiegach New York i London Fashion Week, na łamach Vogue’a i czerwonych dywanach w Cannes. Ale Harry Jefferson to ktoś więcej niż wizażysta gwiazd — to wizjoner z misją: zmieniać świat twarzą po twarzy.
Urodzony na Okinawie, wychowany w Nowym Jorku, dziś działa w Polsce. Łączy afroamerykańską energię z japońską precyzją. Jego podejście do piękna to fuzja kultur, dekad i wymiarów, a w każdym pociągnięciu pędzla kryje się historia. W wywiadzie z Sarą Sass z Beauty Zone Harry opowiada o swoich korzeniach, filozofii pracy i o tym, co czyni jego szkolenia z makijażu tak wyjątkowymi.
Beauty Zone: Twoje korzenie są niezwykle unikalne – połączenie afroamerykańskiego i japońskiego dziedzictwa. Jak to wpłynęło na Twoje postrzeganie piękna?
Harry Jefferson: Dorastanie pomiędzy dwiema bogatymi kulturami — afroamerykańską i japońską — głęboko ukształtowało mój sposób patrzenia na piękno. Dało mi to ogromny szacunek do kontrastu i harmonii: do żywiołowości, symboliki i wolności wyrazu obecnej w afrykańskiej estetyce, oraz do wyrafinowania, równowagi i minimalizmu zakorzenionego w japońskiej tradycji. Od zabytkowych kimon i makijażu gejsz po sztukę plemienną i wzorzystą modę — od zawsze byłem otoczony kolorem, historią i znaczeniem. Ta mieszanka pozwala mi tworzyć wizję piękna wykraczającą poza czas — gdzieś pomiędzy przeszłością, teraźniejszością a przyszłością — gdzie dualizm staje się sztuką.
Beauty Zone: Pracowałeś z wieloma gwiazdami – od Nicole Scherzinger po Freyę Allan. Który projekt wywarł na Tobie największe wrażenie i dlaczego?
Harry Jefferson: Każda współpraca — czy to z gwiazdą, politykiem czy przedsiębiorcą — zostawia we mnie ślad. Poprzez makijaż pomagam im nie tylko pokazać się światu tak, jak chcą być widziani, ale też dostrzegam ich historie, marzenia i dziedzictwo. Każde takie spotkanie subtelnie kształtuje moją sztukę. Najbardziej „niewiarygodnym” momentem był jednak dla mnie projekt z Nicole Scherzinger — artystką, którą podziwiałem i słuchałem od młodości.
Beauty Zone: Dlaczego zdecydowałeś się prowadzić profesjonalne szkolenia z makijażu właśnie w Polsce?
Harry Jefferson: Początkowo zostałem zaproszony do Polski, by zaprojektować sieć sklepów beauty – Kontigo. Stworzyłem tam kilka marek makijażowych i pielęgnacyjnych oraz cały koncept salonu. W tym czasie zakochałem się w Polsce — w jej ludziach, kreatywności i energii — i postanowiłem kontynuować tutaj własne projekty.
Beauty Zone: Wspaniale słyszeć takie słowa! Powiedz proszę, co wyróżnia Twoje szkolenia na tle innych dostępnych na rynku? Jakie wartości starasz się przekazywać uczestnikom?
Harry Jefferson: To, co naprawdę wyróżnia moje szkolenia, to połączenie mojego dziedzictwa i doświadczenia. Wychowanie między kulturami japońską i afroamerykańską dało mi głęboki szacunek do kontrastów, równowagi i różnorodności piękna. Moja kariera zaprowadziła mnie od wybiegów Fashion Week, przez plany Netflixa, po strony najważniejszych magazynów modowych i czerwone dywany Cannes — każdy z tych światów wymagał innego podejścia i dyscypliny. Tę wiedzę przekazuję moim kursantom, aby nie tylko nauczyli się makijażu, ale też zrozumieli, jak funkcjonować w realnym świecie branży beauty.

Beauty Zone: Powiedziałeś kiedyś, że Twoją misją jest „zmieniać świat, tworząc indywidualne wizerunki”. Co to dla Ciebie oznacza?
Harry Jefferson: Gdy mówię: „Chcę zmieniać świat twarz po twarzy”, to nie tylko hasło — to moja filozofia. Jako makijażysta mam zarówno przywilej, jak i odpowiedzialność za to, jak ktoś wygląda i jak się czuje. Jest w tym pewna magia — możliwość podniesienia na duchu, przywrócenia pewności siebie, przypomnienia komuś o jego pięknie i wartości. Wierzę, że każdy człowiek jest jak kula wpływu, a nawet najmniejsze akty troski czy transformacji mogą rozchodzić się dalej. Zmiana świata często zaczyna się właśnie od tych intymnych, ludzkich spotkań.
Beauty Zone: Jaką radę dałbyś młodemu artyście, który marzy, by pójść Twoją drogą, ale jeszcze w siebie nie wierzy?
Harry Jefferson: Najlepsza rada, jaką mogę dać, to: nie bój się popełniać błędów — często to właśnie one stają się początkiem prawdziwej sztuki. Podróżuj, odkrywaj, badaj, eksperymentuj — i przede wszystkim: baw się tym. Wiele moich ulubionych technik powstało z przypadków, a najważniejsze projekty to efekt połączenia ciekawości z kreatywnością. Makijaż to nie tylko perfekcja — to emocje, autentyczność i wyrażanie siebie. Jeśli utrzymasz radość w sercu tego, co robisz, Twoja pasja nigdy nie zgaśnie.
Prace Harry’ego można zobaczyć tutaj










