Ciało wysyła komunikaty.Dr Michał Wrzosek potrafi je czytać

W mediach społecznościowych śledzą go setki tysięcy osób. Z humorem opowiada o dietach, obala mity żywieniowe i pokazuje, że zdrowe jedzenie może być proste… i przyjemne. Jednak dr Michał Wrzosek to przede wszystkim dietetyk kliniczny, założyciel Centrum Respo i twórca jednej z najskuteczniejszych metod zmiany stylu życia w Polsce.

Jako nastolatek sam zmagał się z otyłością. Dziś prowadzi zespół 95 specjalistów i wspiera ludzi, którzy chcą odzyskać zdrowie bez presji i skrajności. Rozmawiamy z nim o sile technologii, błędach z przeszłości, mitach, które wciąż krążą wokół odżywiania i o tym, dlaczego warto działać, zanim organizm powie „stop”.

Beauty Zone: Panie Michale, nie ukrywa Pan, że nie zawsze odżywiał się zdrowo. Co było punktem zwrotnym, który sprawił, że zmienił Pan swoje podejście i związał z tym całe życie zawodowe?

Dr Michał Wrzosek: Jako nastolatek ważyłem prawie 100 kilogramów i czułem się jak czterdziestolatek w ciele dziecka. Doskwierał mi brak energii, miałem problemy ze snem, koncentracją, niskim poczuciem własnej wartości. Jedyną rzeczą, w której byłem dobry, było jedzenie. Wygrywałem zakłady, kto zje więcej kebabów czy pizzy.

Przełom nastąpił po obozie wakacyjnym, na którym byłem notorycznie wyśmiewany. Po powrocie miałem jedno przekonanie: nikt za mnie niczego nie zrobi, muszę wziąć się w garść. Zacząłem szukać informacji o odchudzaniu, mimo że wówczas dostęp do rzetelnej wiedzy był żaden. Popełniłem masę błędów, ale z każdym krokiem byłem bliżej sensownego, zdrowego podejścia.

Dziś jem zdrowo od ponad 15 lat, bez skrajności, ale z dyscypliną. I przede wszystkim z przyjemnością. Bo zdrowa dieta nie musi być jałowa czy nudna. To nie reżim, tylko styl życia.

BZ: Jak wygląda Pana codzienność poza pracą? Udaje się zachować balans?

Dr MW: To trudne pytanie, bo każdy balans rozumie inaczej. Dla jednych to czas z rodziną, dla innych rozwój zawodowy. Dla mnie kluczowe było zrozumienie, że nie da się być perfekcyjnym we wszystkim. Mamy ograniczoną energię i musimy nią zarządzać. Staram się być w 100% obecny tam, gdzie jestem. Jak jestem z synem, to na maksa. Jak pracuję, to w pełnym skupieniu. I to jest moja definicja balansu. Czasem się udaje, czasem nie, ale ważne, by być świadomym wyborów i nie karać się za momenty, gdy jedna sfera przeważa nad inną.

BZ: Który projekt badawczy uważa Pan za najważniejszy?

Dr MW: Moje badania skupiały się na diecie, jej wpływie na gospodarkę hormonalną i skład ciała u mężczyzn trenujących siłowo. Sprawdzałem, czy lepiej działa dieta z większą ilością węglowodanów, czy ta z większą zawartością tłuszczów. Wnioski? Kluczowe są kalorie, nie sam rozkład makroskładników.

Ważne było również to, że zyskałem doświadczenie badawcze, które pomogło mi lepiej rozumieć potrzeby ludzi korzystających z Respo.

BZ: Mimo że dostęp do fachowej wiedzy jest dużo prostszy niż lata temu, wciąż mamy do czynienia z dietetycznymi mitami. Które z nich uważa Pan za najbardziej szkodliwe?

Dr MW: Przede wszystkim przekonanie, że dieta musi być idealna albo nie ma sensu. Ludzie czekają na poniedziałek, na nowy miesiąc, zamiast zacząć od jednej prostej zmiany już dziś.

Kolejny mit to strach przed „zwykłym” jedzeniem. Demonizujemy produkty z dyskontu, makaron, plastikowe butelki, a problemem są gotowce, nadmiar cukru i przetworzonej żywności.

Słyszymy też, że zdrowe jedzenie musi być drogie, skomplikowane i ekologiczne. Nie musi. To podejście jest nie tylko nieprawdziwe, ale przede wszystkim zniechęca ludzi, którzy mogliby robić realne postępy, gdyby przestali szukać ideału.

BZ: A jaka jest przyszłość dietetyki według Pana?

Dr MW: Spersonalizowane podejście to klucz. Każdy jest inny, ma inne potrzeby, preferencje i styl życia. Technologia daje nam narzędzia, które ułatwiają zrozumienie tych potrzeb.

Ale nie zapominajmy o podstawach: jedzenie to jedynie kalorie, należy je traktować jako narzędzie do poprawy jakości życia. Chcemy, by Respo wspierało ludzi nie tylko w odchudzaniu, ale całościowo – od zdrowia psychicznego po parametry biometryczne. Nie da się oddzielić od siebie fizycznego i psychicznego samopoczucia. Nasze wybory żywieniowe mają wpływ na cały organizm.

BZ: Skoro jesteśmy przy temacie Centrum Respo – jakie wyzwania stawia przed Panem zarządzanie zespołem 87 dietetyków i 8 fizjoterapeutów?

Dr MW: Największe wyzwanie to standaryzacja jakości i podejścia. Każdy pacjent jest inny, ale chcemy, żeby procesy w Respo były oparte na rzetelnej wiedzy i spójnych protokołach. Tu ogromnie pomaga nam nasz autorski system do układania diet. Dzięki niemu jesteśmy zorganizowani jak jeden zgrany organizm, mimo że jest nas wielu.

I co ważne – każdy dietetyk w naszym zespole to osoba z wykształceniem, ale również z pasją i empatią. Nie zajmujemy się „produkcją” diet, a realną pomocą.

BZ: Wasze wyniki są imponujące: ponad 70 tysięcy osób i pół miliona zrzuconych kilogramów. Co stoi za tą skutecznością?

Dr MW: Dwa filary: technologia i człowiek. Aplikacja, która upraszcza dietę, daje elastyczność, umożliwia kontakt z dietetykiem i daje prawdziwe, wartościowe wsparcie. I po drugie – obecność specjalisty, który zna klienta, wspiera, dopasowuje wszystko na bieżąco. Dzięki temu ludzie nie są sami w tym procesie.

Nasza skuteczność wynika też z realistycznego podejścia. Nie oczekujemy, że ktoś będzie idealny. Wspieramy ludzi w rzeczywistym życiu, nie w laboratoryjnych warunkach.

BZ: Jakie innowacje planujecie w Respo?

Dr MW: Rozbudowujemy aplikację o możliwość konsultacji z lekarzami i psychologami. Chcemy, by była to platforma do kompleksowej opieki. Pracujemy też nad funkcjami AI, takimi jak skanowanie talerza, analiza lodówki, dostosowanie przepisów. To wszystko, żeby pomóc ludziom działać realnie, w swoim rytmie, bez presji.

Poza tym wprowadzamy funkcje zwiększające świadomość zdrowotną, a więc śledzenie parametrów, edukację, automatyczne przypomnienia. Zależy nam na tym, by aplikacja była partnerem na każdym etapie zmiany.

BZ: Centrum Respo ma ciekawą ofertę dla biznesu. Jak przekonać pracodawcę, że warto inwestować w zdrowie zespołu?

Dr MW: To bardzo proste. Nie da się robić wielkich rzeczy bez ludzi. A ludzie wypaleni, chorzy, zmęczeni nie dowiozą wyników. Inwestycja w zdrowie jest rozsądną strategią, nie kosztem. To mniej rotacji, lepsza atmosfera, więcej energii.

Pracownicy to najważniejszy zasób. I jeśli zadbamy o ich samopoczucie, zobaczymy to w wynikach. Zmniejszy się absencja, wzrośnie zaangażowanie. Dbałość o ludzi zawsze procentuje.

BZ: Panie Michale, a co powiedziałby Pan komuś, kto stracił wiarę, że można schudnąć?

Dr MW: Powiedziałbym, że zdrowie mamy jedno. I gdy się popsuje, nie zawsze da się je odzyskać. To jak z samochodem, który mamy tylko jeden na całe życie. Lepiej o niego dbać, niż potem naprawiać.

Dieta to nie jest kwestia wyglądania świetnie na plaży, tylko naszego życia. I nie chodzi o to, by nigdy nie zjeść ciastka czy pizzy. Chodzi o to, by podejmować świadome decyzje, które z czasem stają się naturalnym nawykiem. Schudnąć może każdy. Ale trzeba dać sobie czas i wsparcie. I my w tym pomagamy.


Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj na michalwrzosek.pl

Inne artykuły w kategorii

Spis treści