Pablo Rozz wie, jak przyciągnąć spojrzenie zadbanymi dłońmi i spektakularnymi stylizacjami paznokci. Ale zanim sięgnął po pilnik i pędzelek, szkicował meble. Zamiłowanie do formy i detalu zostało, jednak zmieniło się… tworzywo. Dziś prowadzi własną szkołę, edukuje stylistki, które doceniają indywidualne podejście i profesjonalizm oraz pokazuje, że paznokcie mogą mieć styl, charakter i emocje.
W rozmowie z Sarą Sass z Beauty Zone mówi o pracy za granicą, trendach, które lubi przełamywać, szkoleniach, które prowadzi inaczej niż wszyscy i o planach na przyszłość.
Pana historia zaczyna się nietypowo. Od projektowania mebli. Co było kluczowym momentem, który sprawił, że zdecydował się Pan całkowicie zmienić ścieżkę kariery i zająć się stylizacją paznokci?
Zawsze fascynowało mnie piękno detalu i precyzja formy. W projektowaniu mebli uczyłem się proporcji, kompozycji i estetyki, ale z czasem poczułem, że chcę tworzyć coś bardziej osobistego — coś, co pozwala mi wyrazić emocje i indywidualność drugiego człowieka. Stylizacja paznokci dała mi tę możliwość. Kluczowym momentem był wyjazd za granicę, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem, że manicure może być sztuką, nie tylko usługą. Wtedy zrozumiałem, że to jest właśnie moja droga.
Ma Pan doświadczenie w pracy w salonach za granicą i w Polsce. Czego nauczył się Pan za granicą, co później wdrożył w Polsce? Jak ocenia Pan poziom profesjonalizmu w Polsce w porównaniu z innymi krajami?
Za granicą nauczyłem się, że profesjonalizm to nie tylko technika, ale również podejście do klienta, organizacja pracy i ciągły rozwój. W Polsce poziom techniczny stylistek jest bardzo wysoki, ale często brakuje nam wiary w siebie i odwagi w artystycznych interpretacjach. To właśnie staram się przekazywać moim kursantkom — by nie bały się tworzyć, eksperymentować i budować własny styl, zamiast kopiować trendy

Gdzie aktualnie szuka Pan inspiracji do swoich projektów paznokci? Które trendy światowe nadal Pana ekscytują i które chciałby Pan zaadaptować lub przedefiniować na rynku polskim?
Inspiracje czerpię dosłownie ze wszystkiego — architektury, mody, muzyki, a nawet emocji ludzi, z którymi pracuję. Uwielbiam łączyć surowe struktury z delikatnością form. Z trendów światowych najbardziej fascynują mnie minimalistyczne konstrukcje 3D, szklistość i „clean design”, który pozwala paznokciom wyglądać elegancko i naturalnie, mimo dużej precyzji technicznej. W Polsce chciałbym przedefiniować pojęcie „estetyki salonowej” — by była bliższa sztuce niż rutynie
Zdradzi Pan jakie produkty, narzędzia czy technologie uważa obecnie za najbardziej przełomowe w stylizacji paznokci?
Zdecydowanie produkty hybrydowe nowej generacji, które pozwalają uzyskać ultra cienkie, a zarazem trwałe konstrukcje. Poza tym ogromny wpływ mają inteligentne lampy LED z czujnikami temperatury oraz precyzyjne frezy, które umożliwiają pracę bezpieczną dla naturalnej płytki. Lubię też eksperymentować z nowymi formami modelowania żeli — takimi, które pozwalają skrócić czas pracy, zachowując perfekcyjny efekt wizualny
Jakie kierunki w stylizacji paznokci będą – Pana zdaniem – dominować w nadchodzącym sezonie? Czy widzi Pan zwrot w stronę minimalizmu, czy raczej odważnych zdobień?
W najbliższym sezonie będziemy obserwować dwa nurty: z jednej strony powrót do eleganckiego minimalizmu, gdzie liczy się czystość formy i subtelne refleksy, a z drugiej — artystyczny ekspresjonizm, czyli zdobienia oparte na teksturach i emocjach. Uważam, że stylizacja paznokci przestaje być tylko modą, a staje się sposobem wyrażania siebie. Dlatego każdy z tych kierunków znajdzie swoich odbiorców
Prowadzi Pan Centrum Szkoleniowe we Wrocławiu. Jak wygląda Pana podejście do edukacji w branży stylizacji paznokci?
Moim celem jest tworzenie edukacji, która rozwija nie tylko technikę, ale też świadomość artystyczną. W moim Centrum stawiam na indywidualne podejście — każda kursantka ma inne tempo, inną wrażliwość i inny cel. Uczę, jak zrozumieć strukturę paznokcia, ale też jak znaleźć własny styl i zbudować markę osobistą. Stawiam na autentyczność, precyzję i emocje — bo tylko one tworzą prawdziwą sztukę w tej branży
Czy osobiście prowadzi Pan szkolenia? Czego dokładnie dotyczą i w jaki sposób można się na nie zapisać?
Tak, wszystkie szkolenia prowadzę osobiście, bo kontakt z kursantkami jest dla mnie niezwykle ważny. Każdy kurs to dla mnie spotkanie dwóch światów — technicznego i emocjonalnego. Uczę głównie konstrukcji paznokcia, precyzyjnego piłowania, pracy z formą i idealnego french’a konstrukcyjnego, ale również tego, jak budować markę osobistą i pewność siebie w branży beauty.
Zapisy odbywają się poprzez moje media społecznościowe. Zawsze odpowiadam osobiście, bo chcę poznać osoby, które dołączają do mojej szkoły – by dopasować poziom i zakres szkolenia do ich celów

Co planuje Pan na najbliższe lata? Czy rozwija Pan nowe linie produktów, planuje ekspansję salonu, nowe projekty?
Najbliższe lata to dla mnie czas świadomego rozwoju – zawodowego i osobistego. Przeszedłem momenty, w których zrozumiałem, że nie zawsze możemy iść naprzód, kiedy ktoś próbuje nas zatrzymać. Dziś otaczam się ludźmi, którzy inspirują, a nie gaszą światło.
Rozwijam projekt Pablo Rozz School – miejsce, w którym uczymy nie tylko techniki, ale też odporności psychicznej, odwagi i pewności siebie.
Współpracuje z firmami i planuję międzynarodowe współprace, które pozwolą pokazać, że polska szkoła stylizacji ma światowy poziom
Zainspiruj się na instagram.com/pablorozz/










