Mikrobiom skóry od kilku lat znajduje się w centrum zainteresowania kosmetologów, dermatologów i producentów kosmetyków. Coraz więcej mówi się o tym, że kondycja skóry zależy nie tylko od odpowiednio dobranych składników aktywnych, ale również od miliardów mikroorganizmów zamieszkujących jej powierzchnię.
Wraz z rosnącą popularnością tego zagadnienia na rynku pojawiła się ogromna liczba produktów określanych mianem „probiotycznych”. Problem polega jednak na tym, że większość z nich z prawdziwymi probiotykami ma niewiele wspólnego.
Jeśli nie są żywe, nie są probiotykami
Większość kosmetyków oznaczonych jako probiotyczne zawiera postbiotyki, czyli bakterie unieczynnione wysoką temperaturą lub fermentowane ekstrakty. Choć składniki te mogą wspierać skórę, brakuje im najważniejszej cechy prawdziwych probiotyków – życia.
Światowa Organizacja Zdrowia definiuje probiotyki jako „żywe mikroorganizmy, które podawane w odpowiednich ilościach przynoszą korzyści organizmowi gospodarza”. Oznacza to, że żywotność nie jest dodatkiem, ale podstawowym warunkiem działania probiotyków.
Utrzymanie bakterii przy życiu w kosmetyku stanowi ogromne wyzwanie technologiczne. Wymaga zaawansowanych receptur, odpowiednich warunków produkcji i specjalnych systemów stabilizacji. Z tego względu większość marek wybiera prostsze rozwiązanie – stosuje martwe bakterie lub ekstrakty fermentowane, jednocześnie posługując się terminem „probiotyk”.
Ponieważ nazewnictwo to nie jest obecnie regulowane na rynku kosmetycznym, konsumenci często nie mają świadomości, że kupują produkt, który nie zawiera żywych mikroorganizmów.
Mikrobiom – niewidzialny strażnik zdrowej skóry
Ludzka skóra nie funkcjonuje samodzielnie. Na jej powierzchni żyją miliardy mikroorganizmów tworzących złożony ekosystem, określany mianem mikrobiomu.
Prawidłowo funkcjonujący mikrobiom wzmacnia barierę ochronną skóry, wspiera układ odpornościowy, pomaga utrzymać odpowiednie pH oraz ogranicza rozwój drobnoustrojów chorobotwórczych. Gdy równowaga ta zostaje zaburzona – na skutek stresu, zanieczyszczeń środowiska, niewłaściwej pielęgnacji czy intensywnych procedur kosmetycznych – skóra staje się bardziej podatna na podrażnienia, stany zapalne i przyspieszone starzenie.

Jak działają żywe probiotyki?
Żywe probiotyki przywracają równowagę mikrobiologiczną na kilku poziomach.
Po pierwsze, kolonizują powierzchnię skóry, zajmując przestrzeń, która mogłaby zostać zasiedlona przez niepożądane mikroorganizmy.
Po drugie, dynamicznie produkują korzystne związki biologiczne, takie jak kwas mlekowy, krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe czy naturalne peptydy przeciwbakteryjne. Co istotne, proces ten dostosowuje się do aktualnych potrzeb skóry.
Po trzecie, żywe bakterie komunikują się z komórkami skóry i układem odpornościowym, wpływając na regulację stanów zapalnych, wzmacnianie bariery naskórkowej oraz ochronę włókien kolagenowych i elastynowych.
Postbiotyki nie posiadają tych właściwości. Dostarczają jedynie gotowe związki, nie kolonizują skóry i nie adaptują się do jej zmieniających się potrzeb.
Przełom w pielęgnacji mikrobiomu
Już w 2015 roku marka Esse zaprezentowała pierwsze na świecie serum zawierające żywe probiotyki. Dziś formuła została dodatkowo udoskonalona poprzez włączenie szczepu Bacillus coagulans, wspierającego nawilżenie skóry i zwiększającego jej odporność na czynniki środowiskowe.
Esse Probiotic Serum wykorzystuje bezwodną, pozbawioną konserwantów matrycę lipidową, która pozwala utrzymać bakterie w stanie uśpienia aż do momentu aplikacji. Mikroorganizmy aktywują się dopiero po kontakcie z wilgocią znajdującą się na skórze, rozpoczynając swoje biologiczne działanie dokładnie tam, gdzie są potrzebne.
Cztery szczepy, jeden cel
Przyspieszone starzenie skóry jest procesem wieloczynnikowym. Obejmuje zaburzenia bariery ochronnej, przewlekły stan zapalny, stres oksydacyjny oraz dysbiozę mikrobiomu.
Esse Probiotic Serum zawiera miliard żywych mikroorganizmów w każdym mililitrze preparatu. Cztery szczepy bakterii działają synergicznie, wspierając różne obszary funkcjonowania skóry.
Lactobacillus plantarum wzmacnia funkcję bariery ochronnej oraz chroni sieć kolagenu i elastyny.
Lactobacillus rhamnosus pomaga regulować procesy zapalne, ograniczając degradację białek strukturalnych skóry.
Bacillus coagulans wspiera nawilżenie i poprawia jędrność skóry.
Wspólne działanie tych szczepów koncentruje się nie na maskowaniu objawów starzenia, lecz na oddziaływaniu na ich przyczyny.
Potwierdzone rezultaty
Niezależne badania kliniczne przeprowadzone w ciągu 28 dni wykazały:
• poprawę jędrności skóry o 16%,
• wzrost elastyczności o 8%,
• zwiększenie poziomu nawilżenia o 35%,
• redukcję głębokości zmarszczek o 14%,
• poprawę gładkości skóry o 17%.
Uzyskane wyniki wskazują, że odbudowa mikrobiomu może realnie wpływać na poprawę parametrów skóry i jej długoterminową kondycję.
Przyszłość pielęgnacji należy do aktywnej biologii
Postbiotyki bez wątpienia mają swoje miejsce w nowoczesnej kosmetologii. Nie należy jednak utożsamiać ich z żywymi probiotykami.
Prawdziwe probiotyki kolonizują skórę, adaptują się do jej potrzeb i aktywnie uczestniczą w odbudowie równowagi mikrobiologicznej. To właśnie ta zdolność sprawia, że mogą oddziaływać na przyczyny przyspieszonego starzenia, a nie jedynie na jego objawy.
Skóra starzeje się naturalnie. Jednak skóra z prawidłowo funkcjonującym mikrobiomem starzeje się inaczej – wolniej, zdrowiej i w większej równowadze.
Bibliografia
1. FAO/WHO. Właściwości zdrowotne i odżywcze probiotyków w żywności, w tym w mleku w proszku z żywymi bakteriami kwasu mlekowego. Raport ze wspólnych konsultacji ekspertów FAO/WHO. 2001.
2. Esse Skincare. Badanie skuteczności klinicznej serum probiotycznego. Niezależne badania dermatologiczne, Dermatest GmbH. 2024.
3. Lebeer S, Oerlemans EFM, Claes I i in.









